Mit Psa Mordercy - Bohaterskie Psy - Ratownicze Pit Bulle

wstecz

Bohaterskie Psy - Ratownicze Pit Bulle

Od szczeniaka do pioniera - historia poszukiwawczo-ratowniczych pitbulli

Cheyenne trafiła do swojej właścicielki gdy miała 4 miesiące. Przyjaciel Kristine pracował w lokalnym schronisku dla zwierząt i było mu żal wycieńczonego szczeniaka, które zostało przyniesione do schroniska. Dodatkowo były to szczenię Pit Bulla dlatego zadecydowano o jego uśpieniu. Przyjaciel Kristine zabrał suczkę do domu, ale ponieważ sam miał 5 psów nie mógł jej zatrzymać i tak sunia trafiła do Kristine.

Kristine trenowała z Cheyenne posłuszeństwo, trochę agility, wreszcie szkolenie obronne, ale kiedy nadszedł czas na naukę gryzienia Cheyenne odmówiła współpracy. W końcu Kristine zadecydowała by trenować Cheyenne na psa poszukiwawczego. Niedługo po tym Cheyenne miał ciąże urojoną. Zabrała wszystkie wypchane zwierzęta do swojego łózka i leżała z nimi. Nie chciała nigdzie bez nich wychodzić. Nosiła je ze sobą po całym domu. W końcu jej urojona ciąża się skończyła... a prawdziwych szczeniaków nie było. Wpadła w depresję. Nie chciała wychodzić, nie chciała jeść.

Sąsiad Kristine, mieszkający na tej samej ulicy, powiedział jej, że jego znajomi mają na sprzedaż szczeniaki Pit Bulla i może powinna kupić jednego Cheyenne. Kristine zdecydowała się zabrać Cheyenne do przyjaciół sąsiada by zobaczyć, jak Cheyenne będzie się obchodzić z szczeniakami. Uwielbiała je! Niestety, były one poza zasięgiem finansowym Kristine. Kiedy wizyta dobiegła końca, Cheyenne wzięła do samochodu jedno ze szczeniąt. Kristine odebrała jej szczeniaka i zaniosła do pozostałej siódemki. Cheyenne pobiegła za nią i niezwłocznie zaczęła szukać "swojego" szczeniaka. Kiedy go znalazła chwyciła go delikatnie za szyję i z powrotem zaniosła do samochodu. Kristine i hodowca mieli łzy w oczach widząc jak delikatnie Cheyenne obchodziła się z szczeniątkiem. Tak do ich domu trafiła Dakota.

Dakota zaczęła pracować z Kristine i Cheyenne. Szybko okazało się, że Dakota uwielbia ludzi. Razem z Cheyenne stały sie nierozłączne. Kristine zdecydowała, że Dakota również zostanie psem poszukiwawczym.

Dakota uwielbiała biegać więc była szkolona jako Air Scent Dog natomiast Cheyenne będąc bardziej metodyczna była trenowana na Trailing Dog. Po miesiącu treningów wszystkie trzy były gotowe dołączyć do organizacji. Podczas pierwszego spotkania Kristina przedstawiła się (psy zostały w samochodzie) mówiąc: "Mam na imię Kris i mam American Staffordshire Terriera oraz American Pit Bull Terriera". Wszyscy zamarli ze zdumienia. Jedna z kobiet zaczęła krzyczeć: "Nie chcemy pitbulli!" Wszyscy w pokoju zaczęli mówić jednocześnie. Kristine powiedziała im, że jest szczerze zdziwiona taką reakcją organizacji, która powinna zdawać sobie sprawę, że psie zachowanie zależy od tego jak pies jest wychowany, a nie jakiej jest rasy. Zarząd zdecydował, że będą głosować czy przyjąć Kris i jej psy do organizacji. Wygrały jednym głosem. W następnym tygodniu kiedy Kristina i jej psy miały pierwszy trening, nikt nie chciał z nimi pracować i ukryć się. "Przecież ten pit bull może zaatakować kiedy mnie znajdzie!".

Bardzo niewiele osób w ogóle z nią rozmawiało. Po kilku tygodniach, gdy sytuacja się nie zmieniała Kris zdała sobie sprawę, że musi sobie radzić sama. I że muszą być 10 razy lepsze niż ktokolwiek inny by zostać uznanym za równorzędnych partnerów.

Kristine znalazła ludzi, którzy zgodzili się z nimi pracować. Trenowali codziennie. Cheyenne i Dakota uwielbiały pracować. W tym samym czasie miały zaprezentować swoją pracę. Po dziesięciu miesiącach udało się znaleźć kogoś kto zgodził się popracować z nimi i ukryć się. Wszyscy chcieli to zobaczyć. Wszyscy stali w milczeniu obserwując jak Dakota szuka zapachu, lokalizuje przedmiot, wraca i mówi Kris, że znalazła przedmiot i zabiera ją do niego. "Jest dobra!" - padały komentarze.

Jeden z autorytetów organizacji pozwolił Dakocie i Cheyenne pobawić się ze swoimi psami! Zostały zaakceptowane.

Niedługo potem Kristine usłyszała o Animal-Assisted Therapy. Cheyenne i Dakota uwielbiały ludzi, więc Kris uznała, że będą się świetnie nadawać do tego.Zadzwoniła na numer informacyjny z broszury. Kobieta, która odebrała telefon opowiedziała jej wszystko o organizacji. Była bardzo miła. Później zapytała jakiej rasy psy ma Kris. Kiedy usłyszała "pitbull" stwierdziła, że to kończy ich dyskusję. I rozłączyła sie. To zdeterminowało Kris do działania. Zadzwoniła ponownie po kilku tygodniach i po wstępnej rozmowie, gdy padło pytanie o rasę psów odpowiedziała, że ma terriery szkolone na psy poszukiwawczo-ratownicze. Pani w słuchawce była zachwycona. Zaprosiła Kristine do klasy, by nauczyć ją jak radzić sobie z różnymi rodzajami pacjentów. Psy nie były tam wpuszczane, więc nie wydało się, że Cheyenne i Dakota to pitbulle.

Kilka miesięcy później Kris miała stawić się razem z psami w centrum rehabilitacji. Kris i sunie przybyły nieco wcześniej, dumnie weszły frontowymi drzwiami do centrum rehabilitacji. Pani z słuchawki czekała na nie w hollu. Gdy zobaczyła psy zaczęła krzyczeć: "To ty jesteś tą kobietą od pitbulli! Zabieraj stąd te psy!" Wtedy dziecko siedzące obok niej podbiegło do Cheyenne i zaczęło ją głaskać. Później mężczyzna na wózku inwalidzkim podjechał do nich i zapytał czy może pogłaskać psy. Terapeuta, który nadszedł nie słyszał, że Evaluatorka prawie wyrzuciła za drzwi Kris i jej psy. Powiedział:"Chłopcy mamy nowe psy terapeutyczne... więc bierzmy się do roboty."

Wszyscy byli zachwyceni suczkami. Odwiedziły wszystkie 3 piętra. Kiedy wyszły z budynku Evaluatorka powiedziała Kris: "Wiesz, dzisiaj się czegoś nauczyłam. Nie wszystkie pit bulle są złe. Tu masz listę szpitali, centrów rehabilitacji oraz domów zdrowotnych, które powinny skorzystać z twojej pomocy. Dobra robota."

Wiele ludzi pytało Kristine dlaczego zdecydowała się wyszkolić swoje psy na psy poszukiwawczo-ratownicze oraz w terapii asystującej. Odpowiada im, że robiła wiele rzeczy z swoimi psami-min. agility, obedience itp. Kiedy jej psy wykonały dobrą robotę dostawały niebieską wstążkę. Teraz kiedy wykonają dobrą robotę, ratują komuś życie.